Strona główna

SZKOŁY PO REFORMIE OD ŚWITU DO NOCY

Nie odpowiemy w sposób odpowiedzialny na pytanie, jak będzie wyglądała kwestia etatów nauczycielskich - przyznał w Sejmie wiceminister edukacji Maciej Kopeć. Urzędowy optymizm szefostwa MEN przechodzi do historii? Ministerstwo poinformowało we wtorek, 21 marca br., posłów sejmowych komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o tym, jak wdrażana jest reforma oświaty. W tym o perspektywach pracy dla nauczycieli po likwidacji gimnazjów i przekształceniach szkół. - Teoretycznie powinna powstać możliwość zwiększenia zatrudnienia o ponad 5 tys. etatów - powtórzył wcześniejsze wyliczenia MEN Maciej Kopeć. Jednak od razu zastrzegł, że etaty nauczycielskie to na razie wielka niewiadoma. - Jak będziemy mieli arkusze, spłyną do nas później dane, to odpowiedzialnie zaczniemy mówić o etatach - zapewnił wiceszef MEN. Nadszedł czas, by przestać opowiadać, że nie będzie zwolnień - ocenił Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZG ZNP. - Nie wiem, czy w tym roku będą takie zwolnienia, jak szacujemy, bo reforma jest rozłożona w czasie. Jednak bez względu na to, jak ktoś będzie zaczarowywał rzeczywistość, to zwolnienia z powodu reformy będą. Zjawiskiem nowym jest natomiast fakt, że wielu nauczycieli zacznie pracować w wymiarze poniżej pół etatu. W ten sposób w okresie przejściowym odbiera się prawa przypisane nauczycielowi na podstawie mianowania - przypomniał.

Posłanka PO i była wiceminister edukacji Krystyna Szumilas cytowała natomiast dane z Częstochowy. - W dalszym ciągu twierdzicie, że żaden nauczyciel nie straci pracy, tymczasem prezydent Częstochowy mówi, że 18 nauczycieli już otrzymało wypowiedzenia, a kolejni je wkrótce otrzymają. To samo dotyczy Ząbkowic, Piotrkowa, Tarnowa, Warszawy, gdzie 1400 pracowników obsługi jest zagrożonych utratą pracy - podkreśliła.

Ministerstwo Edukacji uważa, że reforma jest wdrażana spokojnie, zgodnie z harmonogramem. Według ostatnich danych samorządy podjęły już 2804 wstępnych uchwał dotyczących sieci szkół, czyli 98,11 proc. wymaganych przez prawo. Uchwał nie mają 52 samorządy. Kuratorzy wydali 2682 opinie, czyli zaopiniowano 95,85 proc. uchwał. 38,5 proc. z nich to uchwały warunkowe. Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) uważa, że ministerstwo, prezentując statystyki, nie pokazuje pełnego obrazu sytuacji, a opinie warunkowe kuratorów to tak naprawdę weto w sprawie sieci szkół w gminie czy powiecie. Jako przykład podała Łódź, gdzie samorząd jest w konflikcie z kuratorem dotyczącym losów kilku placówek - miasto zamierza przekształcić je inaczej, niż to sobie założył kurator. Rodzicie przypomnieli natomiast ministerstwu, że cała reforma została ogłoszona praktycznie bez żadnych konsultacji z ich środowiskiem.

- Głos rodziców jest konsekwentnie ignorowany - oceniła Dorota Łoboda z inicjatywy "Rodzice przeciwko reformie edukacji", jej zdaniem ministerstwo w ogóle nie interesuje się tym, w jakich warunkach będą się uczyły dzieci po 1 września 2017 r. Wiele samorządów stoi bowiem przed alternatywą - albo wyrwać dzieci z ich dotychczasowego środowiska i wysłać do szkoły, której nie znają, albo maksymalnie zagęścić placówki, w których uczą się obecnie. - Szkoły warszawskie jauż zapowiedziały, że lekcje będą się rozpoczynały o godz. 7.10 i kończyły o 18 - poinformowała. 

 

Nowy system wynagrodzeń

Co proponuje MEN?

Nauczycielskimi wynagrodzeniami od kilku miesięcy zajmuje się powołany przez Annę Zalewską Zespół ds. statutu zawodowego pracowników oświaty, w skład którego wchodzą urzędnicy MEN, przedstawiciele związków (w tym ZNP) oraz samorządów. W ramach zespołu powołano grupy robocze, w tym grupę ds. finansowania oświaty i wynagrodzeń nauczycieli. To właśnie tam resort pokazał swoje propozycje zmian w systemie wynagradzania. Oto te propozycje:

  • Nowy model finansowania oświaty, w którym pieniądze byłyby dzielone między samorządy nie tylko "na ucznia", ale też "na oddział". Nowy standard finansowy A na ucznia miałby wynieść 2350 zł, podstawowa waga oddziałowa -ok. 69 tys. zł, a dodatkowa wiejska waga oddziałowa - średnio 17 tys. zł.
  • Wynosząca dziś ok. 40 mld zł subwencja miałaby zabezpieczyć 100 proc. pensji nauczycieli uczących przedmiotów znajdujących się w ramowych planach nauczania. Co z pensjami psychologów, pedagogów, logopedów, nauczycieli bibliotekarzy, nauczycieli świetlicy? Na to pytanie nie padła jasna odpowiedź.
  • Likwidacja średniego wynagrodzenia na poszczególnych stopniach awansu zawodowego, a tym samym państwowych gwarancji nauczycielskich zarobków. Ustawa określi tylko wysokość wynagrodzenia zasadniczego według stopni awansu (czyli tylko jeden element składający się dziś na pensję nauczyciela).
  • Część dodatków do wynagrodzenia zasadniczego trafi do "puli środków rozliczanych": motywacyjny, funkcyjne i nagrody ze specjalnego funduszu nagród. Według MEN na wszystkie szkoły i przedszkola będzie w ten sposób do podziału rocznie ok. 2,3 mld zł. Dla nauczyciela oznacza to 330 zł na etat. Samorządy będą miały obowiązek wydać te pieniądze na nauczycielskie pensje, a szkoły otrzymają gwarancje, że części puli trafi do dyspozycji dyrektorów.
  • Samorządy rozliczą się z puli środków bez podziału na stopnie awansu zawodowego, co oznacza dla nich spore oszczędności w porównaniu z wypłacanymi dziś jednorazowymi dodatkami uzupełniającymi. Pomóc im w tym ma pozostawienie regulaminów wynagrodzenia, w których każdy samorząd ustali wysokość niektórych dodatków, w tym funkcyjnego i motywacyjnego.
  • Resort edukacji zastanawia się nad "charakterem dodatku motywacyjnego". Pojawił sie pomysł, żeby przyznawać dodatek nie "z góry", ale "z dołu" na okres sześciu miesięcy. Ponadto pojawiła się koncepcja zamiany dodatku motywacyjnego w "premię", przyznawaną przez dyrektora w sposób dowolny, fakultatywnie.
  • MEN rozważa wypłacanie wynagrodzeń nauczycieli "z dołu", a nie "z góry".
  • Ministerstwo ma koncepcję "zmniejszania lub eliminacji" dodatków socjalnych - zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, dodatku wiejskiego, mieszkaniowego i na zagospodarowanie. W zamian zwiększona zostałaby "pula wynagrodzeń" nauczycieli. O ile? Około 431 zł na etat.
  • Obecnie wynikające z przepisów wynagrodzenie średnie brutto nauczyciela dyplomowanego wynosi 5 tys.zł jak wynika z dokumentów MEN, po zmianach gwarancje państwa objęłyby jedynie wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 3924 zł. Nawet gdyby otrzymał on 330 zł z puli środków rozliczanych i 431 zł zamiast dodatków socjalnych, to w sumie wyjdzie 4685 zł - o 315 zł mniej.

 

 

 

 

 

 

                 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Script logo   StudioStrona.pl